piątek, 19 lipca 2013

Chapter 8

Elevator buttons and morning air
Strangers' silence makes me wanna take the stairs
If you were here we'd laugh about their vacant stares
But right now, my time is theirs
Czy randkę z Harry’m mogę dodać do udanych? Zdecydowanie. Mimo, że wszystko jest zaplanowane, czego on nie wie, podobało mi się. Dobrze czuję się w jego towarzystwie, ale przecież ja się do nikogo nie przywiązuję. Do nikogo oprócz Neli.
To moja praca. Nie mogę pozwolić, aby sławny piosenkarz zawrócił mi w głowie. Jak bym wtedy wyglądała wobec pracowników? Jak uległa…
Minęło kilka dni od tego wieczoru. Wracałam właśnie z pracy, kiedy mój telefon w kieszeni spodni zaczął wibrować. Wyciągnęłam go, odbierając połączenie.
            -Tak?
            -Cześć Ronnie. Miałabyś ochotę na spacer? – w słuchawce usłyszałam radosny głos Harry’ego.
            -O, myślę że to dobry pomysł. Kiedy…- nie dokończyłam, bo pod apartamentem zobaczyłam chłopaka.
Uśmiechał się rozłączając połączenie. Moje kąciki ust lekko się wygięły ku górze. Powoli do niego podeszłam, chowając smartphona.
            -Cześć, rozumiem, że chcesz mnie zabrać na spacer teraz? – zaśmiałam się odgarniając, włosy z czoła.
            -Jeśli mogę. – znów błysnął białymi ząbkami i ukazał dwa dołeczki w policzkach.
Całokształtowi dodawały uroku jego szmaragdowe, duże oczy. Strasznie mi się podobały. Gdy w nie spojrzałam, do razu się zatapiałam. Możliwe, że to nie wróżyło nic dobrego, ale nie panowałam nad swoimi emocjami.
            Otrząsnęłam się z zapatrzenia i uśmiechnęłam. Wzięłam chłopaka za rękę i ruszyliśmy w stronę parku. Nasze dłonie cały czas były ze sobą splecione. Przecież to tylko gra…- przeszło mi przez głowę. Tak, to tylko gra. Nic poza tym. Sztukę kłamania mam opanowaną do perfekcji. To samo z udawaniem, ale … ale czy ja aby na pewno udawałam? Nie wiedziałam co się ze mną dzieję. W ogóle nie powinnam tak myśleć.
            -Ronnie… - z rozmyśleń wyrwał mnie głos Harry’ego.
            -Tak? – spojrzałam na niego, mrugając oczami kilkakrotnie.
            -O czym tak intensywnie myślisz?
            -Tak ogólnie. O wszystkim. – posłałam mu uśmiech i ruszyłam dalej, równo z chłopakiem.
Szliśmy co raz więcej rozmawiając. Poznawałam go od tej innej strony. Mniej medialnej. Opowiadał mi o swoich zainteresowaniach, o tym co lubi, a ja odwdzięczałam się tym samym. Może skrywałam więcej, ale nie kłamałam. Nie powiedziałam mu o Neli, ale o niej nikomu nie mówię. Dave i reszta nie wie. Tak ma zostać, bo ta wiedza nie jest im potrzebna do niczego. Tak samo i Harrye’mu, przecież nie będziemy razem.
            Czułam się co raz pewniej w jego towarzystwie. Od bardzo dawna nie uśmiechałam się czy nie śmiałam. On powodował, że znowu to robiłam. Śmiałam się. Dobrze , że nie zapomniałam jak się to robi. Chłopak uznał, że mam słodki chichot. Ja uznałam, że ma słodkie dołeczki i znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
            Pomału wracaliśmy, kiedy krople deszczu zaczęły spadać z nieba. Stukały o betonowe chodniki i ławki w parku. Harry pociągnął mnie za rękę i zaczęliśmy biec. I tak byliśmy cali mokrzy, więc nie było szans na ucieczkę, ale była zabawa. On biegł tyłem i patrzył na mnie. W końcu się zatrzymał i ramieniem, przyciągnął mnie do siebie. Ten ruch był niepewny, a na pewno nieprzemyślany. Jego wzrok utkwiony był w moich oczach. Dłonią gładził mój policzek i co raz bardziej się pochylał. Weronica nie raz całowałaś, kogoś kogo miałaś zabić prawda? – odezwało się moje ja, kiedy nasze usta dzieliły milimetry. A w cholerę z pracą. – rzuciłam w myślach i przyciągnęłam chłopaka. Wpił się w moje usta,  a ja oplotłam jego szyję. Pocałunek był delikatny, czuły, ale zarazem namiętny. Miliony kropelek spadających na nasze ciała, wzbogacały tylko nastrój. Lekko się uśmiechnęłam,  przygryzając mu wargę. Na jego twarzy też pojawił się, cwaniacki, uśmiech. Było warto. Dawno nie czułam czegoś takiego. Nie całowałam się tak jak z nim.
            Odsunęliśmy się od siebie, opierając o czoła. Przymknęłam powieki wyrównując oddech. To mi się podobało. Chciałam więcej. Ujęłam twarz Harry’ego w swoje dłonie i musnęłam wargami jego wargi. Zaczęło mocniej padać, więc pociągnęłam bruneta za rękę i pobiegliśmy do mnie. Weszliśmy do mieszkania trochę ochłonięci.
            -Teraz pójdę się przebrać, ty zdejmij tą koszulę i rozwieś w łazience. – nakazałam zdejmując buty z nóg. – Tam jest łazienka. – wskazałam białe drzwi i udałam się do sypialni.
Rozebrałam się z mokrych rzeczy i nałożyłam coś luźniejszego. Przeczesałam włosy i wróciłam do chłopaka. Musiałam przyznać, że klata Harry’ego Styles’a jest…wow? Serio…Odwróciłam od niego wzrok i pognałam do kuchni.
            -Chcesz herbaty? – spytałam wychylając głowę do salonu.
            -Yhym – mruknął coś siadając na kanapie i bawiąc się telefonem.
Zrobiłam nam ciepły napój i z dwoma kubkami, ruszyłam do pomieszczenia obok. Podałam jeden chłopakowi, a drugi zatrzymałam dla siebie. Usiadłam obok niego i podkuliłam nogi.
            -Podobało mi się dzisiaj. – odezwałam się, posyłając mu nieśmiały jak na mnie, uśmiech.
Podniósł głowę i spojrzał na mnie.
            -Tak? Mi też.
Włączyłam jakiś film i tak wyszło, że oglądaliśmy do późna wieczorem. Ja nie chciałam, żeby szedł, więc ciągle wymyślałam jakieś zajęcie. Nie zdawałam sobie sprawy, że coś się ze mną dzieję. Że coś jest nie tak. Nigdy się tak nie zachowywałam.
            Około północy, chłopak zaczął się zbierać. Przyniosłam mu jego koszulę i pozwoliłam się ubrać, bo nadal chciałam, żeby został. Oparłam się o ścianę i patrzyłam jak zapina guziczki. Podeszłam do niego zarzucając mu ręce na szyję.
            -Dobranoc Harry. – mruknęłam całując kącik jego ust.
            -Dobranoc Weronico. – oddał delikatnie pocałunek i opuścił moje mieszkanie.
Westchnęłam i poszłam do sypialni. Położyłam się do łóżka, odpływając.
            Siedziałam przy biurku w swoim gabinecie i przewracałam kartki jakiejś gazety. Ja i Styles, ja i Styles, ja i Styles wszędzie! No, ale czego miałam się spodziewać…- przewróciłam oczami i wstałam z wygodnego fotela. Wezwałam sekretarkę, która zrobiła mi czarną, mocną kawę. Przechadzałam się po całym pomieszczeniu z filiżanką. A może ja chciałam zmienić swoje życie ? Może chciałam przestać zabijać? Nie wiem, nic nie wiem. Gubiłam się we własnym świecie.
Dzisiaj postarałam się, aby był dłuższy. Udało się! sukces normalnie.( dłuższy od tamtych). Mam nadzieję, że się podoba i liczę na szczere opinię.
Alicja
♥♥Skyfallgirl♥♥

13 komentarzy:

  1. Wow!
    W ogóle to jest wspaniałe.
    Jest już 8 rozdział a ja nadal nie mogę się pozbierać jak Ty to wymyśliłaś?!
    Historia daleko odstaje od monotonnej codzienności i jeszcze ten twój styl który sprawia, że nie mogę oderwać się przed przeczytaniem ostatniego słowa!
    Masz 14 lat a piszesz tak dorośle! Kreujesz Weronice na bardzo ustatkowaną i dojrzałą kobietę i to Ci wychodzi!
    Jednak no właśnie. Muszę Ci powiedzieć, że sama nie jestem dobra z ortografii, jednak zauważyłam kilka błędów tj. "nie przemyślany" "pół nocy" które pisze się razem... Absolutnie nie piszę tego żeby Cię zhejtować, o nie! Nawet nie lubię poprawiać ludzi. Ale lubię Cię i Twój blog, więc postanowiłam tylko zwrócić na to uwagę.
    Jak już mówiłam uwielbiam ten blog i tę historię
    Życzę weny i pozdrawiam
    http://pfilialove.blogspot.com/
    Zapraszam do mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. Oto właśnie chodzi. Czasem piszę coś nie sprawdzając. Lubię jak ktoś powie mi, że jest źle i mogę poprawić. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Bardzo spodobał mi się rozdział. I coś czuję, że Weronica zaczyna mieć małe wątpliwości co do tego czy ma zabić Hazzę. Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie! Oby tak dalej ;) Ciekawe jak Hazz zareaguje jak zobaczy tę Neli ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział i Kocham tego blogas <3 ;* czekam na nn ;* ja już go chce !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś strasznie szybko go przeczytałam…bo taki genialny :3
    Ouuuuuuuuuuu!!! Weronica to się chyba zakochała w Hazzie ♥
    Spacer i pomysł Harrego na zaskoczenie Weronicy…
    Te pocaunki w deszczu, prośby, wymyślanie zajęć, żeby został, przemyślenia o miłości…czuję w powietrzu miłość :3
    Aaaaaa…Harry bez koszuli…powietrza…
    No i oczywiści gazety :/
    Czyżby Weronica zastanawiała się nad zaprzestaniem zabijania??? To super!!!!
    Jak ta miłość zmienia ludzi…czasem na lepsze :3
    Rozdział strasznie fajny, ale mi i tak się wydawał strasznie krótki
    Już chcę nn!!
    Maja :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. piszesz tak jakbyś była starsza nie wierzę że masz 14lat :/ jak można mieć tyle lat i tyle talenu?! no pytam się jak !!! kocham <3 czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział *.*
    Już nie moge się doczekać następnego.;3

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG OMG OMG brak mi tchu!!!! wielkie WOW dla ciebie i twojego rękodzieła ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny rozdział jak zawsze
    Życzę weny
    Czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  10. CUUUUUDOWNY !
    szybko dawaj następny, błagam !
    Ronni się zakochała ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. zakochałam się *_*
    rozdział jest świetny. Całe opowiadanie super ;)
    Już nie mogę się doczekać cd <3
    Do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw dla mnie swoją opinię tylko bądź szczery ;) Skyfallgirl