piątek, 19 lipca 2013

Chapter 7


Find light in the beautiful sea
I choose to be happy
You and I, you and I
We’re like diamonds in the sky
Moje dni mijały na pracy i treningu. Wychodziłam z domu o dziewiątej, a wracałam po 2 w nocy. Cały czas byłam na nogach, ale nie mogłam odpuścić. Musiałam ćwiczyć i nad wszystkim panować. Nikt inny za mnie tego nie  zrobi. Co to by była za drużyna bez kapitana, albo wojsko bez dowódcy. Musiałam ich pilnować, bo zrobili by jakieś głupstwo przez które były by problemy. Tydzień od gali. Równe 7 dni. Czekałam na jakiś znak, telefon, wiadomość od Styles’a. Sama miałam jego numer, ale on o tym nie wiedział i tak miało na razie zostać. Chłopcy często podjeżdżali pod jego dom i obserwowali. Przynajmniej wiedziałam co się u niego dzieje.
Wróciłam wcześniej do siebie i mogłam trochę odpocząć. Wzięłam kąpiel i zrobiwszy sobie obiad, zasiadłam przed telewizorem. Padło na jakiś film akcji. Oglądałam z zaciekawieniem, kiedy seans przerwał mi mój dzwoniący telefon. Nie patrząc kto to, odebrałam.
-Tak słucham?
-Cześć Weronico. Z tej strony Harry – usłyszałam i od razu przeszłam do pozycji siedzącej.
Na mojej twarzy pojawił się, nie wiem czemu, uśmiech. Czekałam tylko, aż zadzwoni i wreszcie to zrobił.
-Cześć Harry – odparłam powoli.
Chwila ciszy w słuchawce.
Jego przyspieszony oddech.
Moje zniecierpliwienie.
-Chciałbym zapytać czy nie spotkałabyś się ze mną jeszcze? – odezwał się po raz drugi.
-Jasne, chętnie. Kiedy chcesz się spotkać?
-Yy… no wiesz kiedy chcesz…
-Może piątek co? – zaproponowałam po na myślę.
-Dobrze, piątek o 20. Przyjechałbym po ciebie, tylko podaj mi adres – poprosił.
-Za chwilę wyślę ci wiadomość – odparłam. – Cieszę się, że zadzwoniłeś…
Zaśmiał się cicho.
-Do zobaczenia – pożegnaliśmy się i chłopak się rozłączył.
Podskoczyłam na kanapie. Wszystko idzie tak jak powinno. Nie długo sobie jeszcze pożyje… No trudno. Usatysfakcjonowana położyłam się spać. Teraz dopiero się zacznie…
W piątek poszłam do pracy jak zwykle. Wykorzystałam trochę czasu na papierkową robotę, a później wybrałam się na zakupy. Miałam zamiar zakupić sobie jakoś sukienkę na ten wieczór. Jakoś wyglądać muszę – pomyślałam. Chodziłam po sklepach szukając czegoś odpowiedniego, aż wreszcie w moje ręce wpadła świetna, czerwona sukienka. Gdy ją przemierzyłam pasowała idealnie, więc nie miałam żadnych wątpliwości. Dokupiłam do tego standardowe, czarne szpilki i wróciłam do domu, aby się przygotować. Stanęłam przed lustrem w samej czerwono krwistej bieliźnie, rozpuszczając włosy na ramiona. Chwilę przyglądałam się własnemu odbiciu, aż nałożyłam na siebie odpowiedni materiał. Przygładziłam go dłońmi do ciała i nasunęłam na stopy obcasy. Zastanawiałam się nad fryzurą, aż w końcu spięłam je w kok. Skierowałam się do łazienki, aby nałożyć lekki makijaż i gotowa poszłam do holu, bo usłyszałam dźwięk dzwonka. Otworzyłam drzwi uśmiechając się.
-Witaj – uśmiechnęłam się w stronę chłopaka.
-Cześć… wow. Ślicznie wyglądasz Ronni…- przerwał na chwilę. – Mogę tak do ciebie mówić?
-Myślę, że tak. Idziemy? – spytałam.
Harry pokiwał głową i ujął moją dłoń. Sprowadził na parking i otworzył drzwi do swojego czarnego maserati. Zajęłam miejsce w wygodnym fotelu spoglądając na Stylesa, który wsiadał na miejsce kierowcy. Miał na sobie czarną koszulę, rozpiętą na górze dwoma guzikami, a do tego czarne rurki. Wyglądał pociągająco. Przygryzłam dolną wargę i skupiłam wzrok na przedniej szybie. Auto ruszyło w nieznanym mi kierunku, ale nie dopytywałam się. W końcu samochód się zatrzymał, a my byliśmy na miejscu. Jak się okazało staliśmy przed restauracją. Jedną z tych droższych. Znowu splótł nasze dłonie i wprowadził mnie do środka. Zasiedliśmy do przygotowanego stolika, zamawiając kolację. Dużo rozmawialiśmy i co mnie dziwiło, robiłam to z własnych chęci. Chciałam go poznać. Tak to prawda i to również mnie dziwiło. Później zabrał mnie na spacer po parku. Niebo było obsypane gwiazdami, a my przechadzaliśmy się po dróżkach.

-Zaśpiewaj mi coś – poprosiłam, przerywając ciszę.
Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął.
-Co byś chciała?
-Moondance – odparłam bez zastanowienia.
Więc, to wspaniała noc na Księżycowy Taniec
Z gwiazdami w twoich oczach
Cudowna noc na romanse
Pod przykryciem październikowego nieba
I wszystkie liście spadają z drzew
W dźwięk podmuchu wietrzyku
Próbuję uprosić dzwonienie
Twojego serca które gra miękko i nisko
I wszystkie nocne magie zdają się szeptać i uciszać
I całe delikatne światło księżyca zdaje się świecić na twoim rumieńcu
Przytuliłam się do niego wsłuchując. Śpiewał tylko dla mnie. Tylko…

13 komentarzy:

  1. Świetny rozdział i dzięki ,że szybko go dodałaś ,czekam na następny .

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział :)
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz cudownie, swietna fabuła, bardzo orginalna, nigdy nie czytałam czegoś podobnego :)). Ale jeżeli mam być szczera wobec ciebie, ponieważ tego oczekujesz, rozdziały są naprawdę owiele za krótkie. Może powinnas złączyć przynajmiej 3 rozdziały ze sobą, choć to i tak będzie wtedy krótkie :c. Przykro mi ale taka jest prawda. Żeby nie było, ją nie krytykuje twojego opowiadanie, wręcz przeciwnie staram się Ci pomoc. Życzę weny kochana i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział;** + dudggichihhooplllhfr Harry musi być z wera *.* |||MARTI♡

    OdpowiedzUsuń
  4. + Awwww fragment Rihanny ♥♥♥
    C: ||MARTI

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow. Zaskoczyłaś mnie bardzo tym rozdziałem ;) Już nie mogę się doczekać kolejnego :)
    Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaki fajny rozdział. już nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej hej!
    Boże, całego bloga pochłonęłam w jakieś 15 min! To jest genialne…te pościgi! Te wybuchy!
    Weronica…mam nadziehę, że tylko zgrywa taką ostrą i bez uczuć, a w środku jest dobra i ma uczucia i że to dzięku Hazzie otworzy się i pokarze, jaka jest na prawdę.
    Trójka idiotów na początku opowiadania mnie rozwaliła xD
    Współczuję Ronnie, że straciła ukochanego…to smutne :c
    Ale ma fajną córeczkę <3
    Pewnie bardzo dużo zarabia się na takich morderstwach…
    Jednak mam nadzieję, że Wernica nie zabije Hazzy i że oni będą razem, bo ja tu czuję romansik! <3
    Będę czytać twoje opowiadanie o Lou i Katleen, o Lou i Aliyson i jeszcze to, wszystkie kocham <3
    Cały blog ogólnie bardzo strasznie okropnie mi się podoba, kocham go! <3 Ale z drugiej strony trochę się go boję…nw czemu. Ale i tak kocham <3
    Z niecierpliwością czekam na nn w którym, akcja dalej się rozwinie :)
    Maja :3

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem taka podekscytowana!!! już nie mogę się doczekać co będzie dalej... ale ona nie może go zabić!!! musi się w nim zakochać i Happy End ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział, nie moge doczekać sie już kolejnego :)
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny:D czekam na nn - patrysia

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam,uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam ♥
    Pokochałam już fabułę tego opowiadania,jest taka inna,wyjątkowa.Przyznam,że miałaś świetny pomysł :)
    Czekam na kolejne rozdziały, a poprzednie już nadrabiam :)
    Obserwuje oczywiście i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć, chciałabym polecić mojego bloga wraz z kilkoma innymi.
    http://odzyskacnadzieje.blogspot.com/
    Dopiero zaczynam, cieszyłabym się jakbyś przeczytała i skomentowała. Mile widziana jest krytyka, jeśli coś Ci się nie podoba to pisz śmiało.
    Blog mojej siostry:
    http://niewierne-uczucia.blogspot.com/
    A tu drugi, ale nie jej:
    http://second-chance-fan-fiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw dla mnie swoją opinię tylko bądź szczery ;) Skyfallgirl