poniedziałek, 8 lipca 2013

Chapter 6

Well, it's a marvelous night for a Moondance
With the stars up above in your eyes
A fantabulous night to make romance
'Neath the cover of October skies
And all the leaves on the trees are falling
To the sound of the breezes that blow
And I'm trying to please to the calling
Of your heart-strings that play soft and low
And all the night's magic seems to whisper and hush
And all the soft moonlight seems to shine in your blush
Usłyszałem za sobą swoje imię, czując dłoń na ramieniu. Powoli się odwróciłem ujrzawszy piękną, czarnowłosą dziewczynę. Uśmiechała się niewinnie, a w jej oczach płynął istny ocean. Oniemiały patrzyłem na nią nic nie mówiąc.
-Tak? – wydukałem wreszcie.
Posłała mi zniewalający uśmiech, a jej krucha dłoń znalazła się na mojej klatce.
-Zawsze chciałam Cię poznać. – odparła.
-To chyba jestem szczęściarzem – uniosłem jedną brew do góry, lustrując ją wzrokiem.
Podobała mi się. Coś mnie tknęło, aby zacząć z nią flirtować. Zaraz miałem iść na salę, a później występ.
-Powiedziałabym, że na odwrót – szepnęła mi do ucha.
Wziąłem ją za rękę prowadząc do środka. Ona zajęła swoje miejsce, a ja dołączyłem do naszego stolika. Niecierpliwiłem się. Chciałem tą galę jak najszybciej zakończyć i móc znowu porozmawiać z tą dziewczyną. Tajemniczą dziewczyną. To naprawdę było dziwne, ale oczarowała mnie tym jednym spojrzeniem.
Nagrody zostały rozdane.
Występ zakończony.
Opuściłem salę.
Rozglądałem się za nią. Musiałem jeszcze z nią porozmawiać. Chyba chciałem ją poznać.
-Jestem – usłyszałem aksamitny głos za sobą.
Odwróciłem się momentalnie.
-Nie przedstawiłaś się. Jak ty masz na imię? – spytałem.
-Jestem Weronica – podała mi dłoń, którą ucałowałem.
Chwyciła moją rękę, ale zaraz powoli wysunęła swoją z uścisku zostawiając małą karteczkę. Zgrabnym krokiem w pięknej sukni, opuściła budynek. Stałem tam chwilę osłupiały, ale pociągnięcie za ramię, wyrwało mnie z transu. Schowałem świstek do kieszeni spodnie i wraz z przyjaciółmi wyszedłem stamtąd. Musieliśmy się jeszcze spotkać…
Weronica
Udało się! Widziałam po w jego oczach zaciekawienie i oczarowanie. Po raz kolejny mi się uda. Szczęśliwa wróciłam do apartamentu. Zdjęłam z siebie tą okropną długą sukienkę i poszłam wziąć prysznic. Odświeżona, zasiadłam przed telewizorem oglądając nagraną galę z przed chwili. Nawet dobrze śpiewają te chłopaki, ale nie moje klimaty. Harry był przystojny. To dobrze, jakiś plus całej tej akcji. W pokoju rozdzwonił się mój telefon. Wyciągnęłam rękę i sięgnęłam na szklany stolik, patrząc na ekran „mama”. Odebrałam od razu. Przywitałyśmy się i dość długo rozmawiałyśmy. Opowiadała mi co tam u Neli, że tęskni i że chciała mi powiedzieć dobranoc.
-Mamusiu kochiam cię – usłyszałam.
-Aww ja ciebie też skarbie. Śpij już.
-Doblanoc.
-Dobranoc kochanie – oddała telefon swojej babci i zaraz i ona się rozłączyła.
Podniosłam swoje 54 kilo z kanapy i poszłam do sypialni się położyć. Ułożyłam się na miękkich poduszkach i zamknęłam oczy, odpływając.


Hey, przepraszam, ale nie miałam kiedy napisać tego rozdziału. Mam jednak nadzieję, że to nie było dla Was aż tak długo.
Alicja
♥♥Skyfallgirl♥♥

7 komentarzy:

  1. wspaniały rozdział *_* czekam na nn <3
    aaa i wreszcie do akcji wkracza Harold :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę więcej akcji! Rozdziały są mega krótkie i pewnie w każdej innej sytuacji porzuciłabym czytanie takie bloga, ale, ugh, piszesz genialnie i nie mogę tego zrobić! Proszę, dodaj szybko nn, nie mogę się doczekać. :)

    Kukardka, xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział tylko szkoda ,że jest on tak strasznie krótki,czekam na ciąg dalszej historii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Siostrzyczko ty moja utalentowana :) czekam z niecierpliwością na dalszy rozdział :) Remember ''live while we're young!''

    OdpowiedzUsuń

Zostaw dla mnie swoją opinię tylko bądź szczery ;) Skyfallgirl